Strach kompletnie mnie sparaliżował. Mimo tego, że traktowałem Irie jak przyjaciółkę, pozostawała ona pół-tym okropnym, krwiożerczym, przerażającym, żądnym krwi i krzywdy innych potworem. To znaczy zwierzęciem. Oczywiście...To nie tak, że bałem się bardzo! Po prostu...Nieco mnie przeraziła. Była blisko...Za blisko! Odchrząknąłem znacząco patrząc na nią.
- Możesz...Się odsunąć...? - zapytałem z lekką niepewnością w głosie. Nie mogłem zdobyć się na nic innego. Spojrzałem błagalnym wzrokiem na kruka, jednak on nic z tym nie zrobił. Mały, podły zdrajca, ale nie umiałbym być na niego zły. Może gdyby był innym ptakiem to możliwe, aczkolwiek w tej sytuacji raczej nie.
- Może mogę, może nie. A ty, jak sądzisz? - odparła na moje zapytanie. Uhg...Dlaczego ona mi to robi!? To na pewno specjalnie! Ale to mimo wszystko tylko youkai...Zaraz. Właśnie to youkai! A ja jestem bóstwem! Dlaczego daje coś takiego sobie robić? Choć nawet jeśli o tym wiedziałem nie potrafiłem tego wykorzystać.
- Ale wiesz...W-wina nie leży tylko po mojej stronie! - powiedziałem na swoje usprawiedliwienie. Taka prawda! Przecież nie przetrzymywałem Ino wbrew jego woli. O co więc jest zła?
- Może... Ale to jest Ino, a to jesteś ty - odpowiedziała i mimo braku zmiany bezuczuciowego tonu lekko uśmiechnęła się. Ona jest okrutna! Wykorzystuje moje słabości! Sabotaż! No...Wszystko co związane z tymi rzeczami!
- I...C-co zamierzasz zrobić? - zapytałem ciągle powtarzając w myślach, że to tylko Irie, a nie jeden z gatunków tych bezdusznych istot. Wbrew pozorom tak łatwe wcale to nie było...
- Hm... Zastanowię się - opowiedziała, posyłając mi radosny, lecz nadal delikatny uśmiech. Dobra! Czas na tajną broń! Zrobiłem minę kompletnego niewiniątka, tak aby dziewczyna to dostrzegła.
- Irie...Proszę... - wymówiłem dziecinnym głosem. Wiele osób nazywa moje zachowanie dziecinnym, więc dlaczego by tego nie wykorzystać? Zawsze da znaleźć się jakieś zalety w potencjalnej wadzie!
- Jarvis... Nie jesteś dzieckiem, co wnioskuję z tego, iż nie jesteś uroczy - stwierdziła, znowu przybierając poważny wygląd. Przewróciłem oczami. No i mój genialny plan legnął w gruzach. Niby mógłbym spróbować przemienić się teraz w kruka i odlecieć, ale...Brak mi doświadczenia jako bóstwo. Nie potrafię jeszcze zmieniać się w boskie zwierze. To takie dobijające...
- No przecież tylko żartuje - mruknąłem obrażony skrytykowaniem mojej gry aktorskiej, zupełnie zapominając, że jakby nie patrzeć jestem skazany na łaskę skrzydlatego pół-lisa.
- Tak się zastanawiam... Naprawdę nic ci nie drętwieje ani nie boli cię w tej pozycji? - zapytała. Przemilczałem chwilę, jakby odpowiedź wcale nie była tak oczywista. Po co? Sam nie wiem. To pytanie było tak bardzo odciągnięte od tematu, że musiałem przemyśleć jak skonstruować odpowiedź.
- Ależ skąd. Przecież nie mam żadnych słabości! - odparłem z cichym śmiechem. Przerwałem go jednak po raz kolejny wywracając oczami - Jak się zastanowię to może - dodałem po chwili, choć rzeczywiście zaczęło przeszkadzać mi to dopiero teraz. Prawdopodobnie gdyby o tym nie wspomniała nie zwróciłbym na to odczucie uwagi.
- Twoją słabością jest choćby strach przed zwierzętami lub to, że nie umiesz się zmienić w swoje święte zwierzę. Jeśli się zastanowić to po fakcie to pierwsze dodaje ci trochę uroku - odpowiedziała. Na mojej twarzy od razu pokazało się oburzenie, mimo wszystko połączone z lekkim zaczerwienieniem. Postanowiłem jednak zignorować dalszą część zdania które wypowiedziała.
- N-nie boję się zwierząt, jasne!? - zadałem pytanie retoryczne. Może nie było ono do końca prawdą, jednak...Nie mam zamiaru się do czegoś takiego przyznawać! Aczkolwiek to nie tak że boję się wszystkich zwierząt. W końcu ptaki nie są takie złe. Westchnąłem prawie, że bezgłośnie. Wtedy przypomniałem sobie o jednej rzeczy - deszczu. Dlaczego odczułem go akurat teraz? Prawdpodobnie z uwagi na to, że właśnie nad naszymi głowami rozpętała się ulewa.
Irie? Możemy stąd iść?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz